Stanowisko Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego w sprawie publikacji z pisma Lancet z 2005 roku dotyczącej homeopatii

Polskie Towarzystwo Homeopatyczne stoi na stanowisku, że wyznacznikiem działań podejmowanych przez wszystkich lekarzy powinno być zdrowie pacjenta. Zarzuty kierowane w stronę lekarzy stosujących homeopatię, wysuwane przez sceptycznie nastawionych kolegów, sugerują, że stosowanie homeopatii jest nieetyczne, ponieważ nie jest ona oparta o badania z zakresu EBM. Jednocześnie, to właśnie stosujący homeopatię, mimo wielu burz medialnych wywoływanych wokół tej metody, potrafią wzbudzić i utrzymać zaufanie pacjentów, co potwierdzają zgodnie nawet jej przeciwnicy. Z drugiej strony odrzuca się obserwacje lekarzy ją stosujących, wbrew temu, że są one również uznawane w zakresie EBM. Niechętne nastawienie do podejmowanych przez nas prób porozumienia i całkowita negacja metody, bez wysiłku jej rzetelnego poznania, zaprzepaszczają w naszym odczuciu wyjątkową szansę, która otwiera się przed współczesną medycyną. Homeopatia rzeczywiście jest metodą subtelną i niejednokrotnie trudną zarówno dla lekarza jak i pacjenta, jednak wnosi przy tym wyjątkowe spojrzenie na kwestie zdrowia i zdrowienia. Dlaczego tak bardzo unika się podjęcia tego zagadnienia? Tym bardziej, że wyniki największej metaanalizy dotyczącej homeopatii opublikowanej w prestiżowym piśmie medycznym wydają się wcale nie być tak jednoznaczne, jak to sugerują przedstawiciele medycyny konwencjonalnej. Poniżej przedstawiamy stanowisko PTH w tej sprawie wraz z reanalizą, na której je opieramy.

W 2005 roku na łamach prestiżowego pisma medycznego Lancet pojawił się artykuł zatytułowany: „Czy efekty kliniczne homeopatii są efektami placebo? Porównawcze studium homeopatii i alopatii z grupą kontrolną otrzymującą placebo”. (Are the clinical effects of homoeopathy placebo effects? Comparative study of placebo-controlled trials of homoeopathy and allopathy, The Lancet, Volume 366, Issue 9487, Pages 726 - 732, 27 August 2005). Artykuł ten został poprzedzony wstępem odredakcyjnym o znamiennym tytule: „Koniec homeopatii” (The end of homoeopathy) mimo iż autorzy metaanalizy przyznali odnośnie homeopatii, że „udowodnienie negatywnego wyniku jest niemożliwe*, ale wykazaliśmy że wyniki zaobserwowane w homeopatycznych badaniach z grupą kontrolną otrzymującą placebo są zgodne z hipotezą placebo.” Publikacja ta stała się podstawą do negatywnej opinii wyrażanej w licznych artykułach prasowych. Również przeciwnicy homeopatii uznali, że jest to ich argument koronny przeciwko homeopatii. Zacytujmy odnośny fragment ze strony ostatniej akcji 1023, która ma być w założeniu twórców: „kampanią informacyjną skierowaną do wszystkich Polaków”:

Najbardziej wyczerpujący przegląd dotyczący praktyk homeopatycznych (jaki kiedykolwiek został przeprowadzony) opublikowano w 2005 roku, w czasopiśmie medycznym THE LANCET. Gazeta przeanalizowała każdy udokumentowany przypadek, w którym wyleczenie przypisywano homeopatii i jednoznacznie stwierdzono*, że jedyne korzyści jakie z tego leczenia pochodziły były po prostu efektem placebo.

* wytłuszczenia dodane przez PTH

Czytając poniżej przedstawione opracowanie, można dojść do wniosku, że jest to raczej jednoznaczne nadużywanie nauki, dla uwiarygodnienia tez, których ona nie potwierdza.

Polskie Towarzystwo Homeopatyczne, zrzeszające głównie lekarzy zajmujących się homeopatią, szanuje osiągnięcia i postęp jaki dokonał się dzięki współczesnej nauce, również w dziedzinie medycyny. Jednak taka jednoznaczna interpretacja rzeczywistości nie tylko ją wypacza, ale zaprzepaszcza szansę choćby na porozumienie, którego efektem mogłoby być lepsze zdrowie tych, dla których te wszystkie działania mają być podejmowane – dla pacjentów. Nasze doświadczenia pokazują, że stosowanie homeopatii w ochronie zdrowia, nie tylko pomaga im w bieżących problemach, ale ukierunkowując ich organizmy na samozdrowienie, zwiększa ich sprawność i samodzielność. Nie tylko jest to w naszej ocenie wysoce etyczne, ale w wyjątkowym wymiarze spełnia również, aktualne do dnia dzisiejszego, zalecenie ojców medycyny – primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić).

Jest to szczególnie istotne w dobie rosnącego problemu przewlekłych chorób cywilizacyjnych, któremu towarzyszy narastająca polifarmacja, wymykająca się coraz bardziej możliwości badań EBM. Nasz niepokój budzi brak jednolitej, własnej koncepcji postępowania medycyny, skutkujący zmierzaniem w kierunku traktowania człowieka jak biomaszyny. Czy taki model jest rzeczywiście zdrowy? Innym niepokojącym faktem staje się znacząco rosnący w ostatnich dziesięcioleciach spadek społecznego zaufania do naszej profesji**, jaką jest medycyna konwencjonalna, mimo tak licznej wysoko wyszkolonej kadry, wielu publikacji naukowych i niebagatelnych, rosnących nakładów finansowych.

** Wyniki dotyczące dramatycznego spadku zaufania do medycyny przedstawiła w 2004 roku na dorocznym zjeździe największej, światowej organizacji skupiającej osoby zajmujące się chorobami serca, stojąca na jej czele pani doktor Alice K. Jacobs (Rebuilding an Enduring Trust in Medicine; A Global Mandate: Presidential Address American Heart Association Scientific Sessions 2004)

Na przykładzie wspomnianej metaanalizy z pisma Lancet dotyczącej homeopatii podnieśmy kwestię badań w tej dziedzinie. Statystyczna reanaliza tego opracowania wykonana przez doktora Lexa Ruttena i współpracowników wykazuje liczne mankamenty tego zestawienia. Z reanalizy wynika jasno, że aby otrzymać wyniki potwierdzające ich tezę autorzy z publikacji w Lancet musieli dokonać 8 subiektywnych wyborów, nie podejmowanych w tego typu pracach. Wybory te doprowadziły do stworzenia swoistej karykatury metaanalizy, w której zamiast wybranych 110 badań po stronie każdej z obu grup porównuje się po 8 i 6 badań z każdej z nich. Szalę równoważących się efektów leczniczych obu dziedzin przechyliło w końcu pojedyncze włączenie dużych badań statystycznych z udziałem zdrowych maratończyków. Wyniki tych badań były tak samo negatywne dla homeopatii jak i medycyny konwencjonalnej, ale do metaanalizy włączono tylko te homeopatyczne. Dlaczego?

Reasumując te działania powtórzmy pytanie doktora Ruttena, postawione w tekście:
Czy to normalna nauka?
Doskonale rozumiemy prestiż i estymę jaką cieszy się Lancet, ale czy jest to powód by bezkrytycznie przyjmować opublikowaną w nim pracę?

Równie zastanawiające, jak dobór badań, jest włączenie przez autorów do swojej metaanalizy badań leków, które już wcześniej zostały oficjalnie wycofane z rynku przez FDA, ze względu na potwierdzoną przewagę działań niepożądanych nad korzyściami. Zupełnie nie zajmowali się oni w swojej pracy kwestią bezpieczeństwa stosowania lekarstw chemicznych, a jak ważki jest to problem pokazuje nam zestawienie wykonane przez doktora Jarosława Woronia z Uniwersyteckiego Ośrodka Monitorowania i Badania Niepożądanych Działań Leków Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii CM UJ w Krakowie. Autor wyraźnie stwierdza, że polekowe działania niepożądane:

  • plasują się w pierwszej dziesiątce przyczyn zgonów
  • 20% środków finansowych przeznaczanych na ochronę zdrowia jest zużywanych w związku z niepożądanym działaniem leków
  • 10-15% hospitalizacji związane jest z polekowymi działaniami niepożądanymi
  • 5-9% kosztów szpitalnych to koszty terapii niepożądanych działań leków
  • 30-60% przypadków działań niepożądanych można zapobiec

Czy można w związku z tym przypuszczać, że jest to problem błahy, niegodny uwagi i w oczywisty sposób pomijalny? Czy bezpieczeństwo zażywania leków homeopatycznych, które udowodnili uczestnicy akcji, nie jest właśnie zaletą homeopatii?

Odnośnie skuteczności leków homeopatycznych, tak bardzo kwestionowanej w tym kontekście, zaskakujący wniosek znowu przynosi omawiana metaanaliza z pisma Lancet, z 2005 roku:

Osiem badań leków homeopatycznych w ostrych infekcjach górnych dróg oddechowych,  (…) daje połączony efekt wskazujący na istotnie dobroczynny efekt  i nie ma przekonywujących dowodów na asymetrię wykresu…”, co Rutten podsumował w swojej reanalizie:
W medycynie konwencjonalnej osiem badań wystarczy dla wyciągnięcia wniosku według Cochrane Collaboration. Wniosek ten oznacza, że homeopatia jest Medycyną Opartą na Dowodach dla choroby najczęściej występującej w praktyce ogólnej.” Dodajmy tu, na marginesie za doktorem, że „wyniki naukowe dla medycyny konwencjonalnej w ostrej infekcji górnych dróg oddechowych są raczej słabe”.

Czy nie jest to wystarczający powód naukowy, dla którego warto się zastanowić się nad istotą homeopatii zamiast ją kwestionować, nawet jeśli nauka nie potrafi obecnie dostatecznie wyjaśnić mechanizmu jej działania? Czy nie lepiej w ramach otwartej postawy, zwrócić się z prośbą o rozmowę i zapytać zainteresowanych o ich oficjalne stanowisko, zamiast jako takie traktować urywkowe wypowiedzi z prasy? Reanaliza do której się odnosimy, wprawdzie nie została nigdy opublikowana w piśmie Lancet, a doktor Egger, autor metaanalizy z 2005 roku nigdy się do niej nie ustosunkował, ale nie oznacza to, że nie była znana. Została opublikowana w piśmie Journal of Clinical Epidemiology w roku 2008, a w roku 2009, na jej podstawie, doktor Rutten wygłosił w Polsce wykład inauguracyjny 64. Kongresu Międzynarodowej Medycznej Ligi Homeopatycznej, który odbył się w Warszawie. Niestety nikt z osób atakujących homeopatię nie zainteresował się tym wyjątkowym wydarzeniem, ani w nim nie uczestniczył, mimo zaproszeń kierowanych z naszej strony. Czy tak przejawia się otwarta naukowa postawa? Czy chodzi tutaj o rzeczywiste zdrowie pacjentów?

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych do merytorycznej dyskusji - .

 

Osoby chętne, mogą pobrać polskie tłumaczenie reanalizy z naszej strony internetowejpdf_button
- www.homeopatia-pth.pl

Dostępna jest również jej wersja angielska ze strony doktora Lexa Ruttenapdf_button.

Prosimy o wszelkie uwagi i komentarze dotyczące tej reanalizy – doktor Rutten jest na nie otwarty i chętnie o nich podyskutuje, a my równie chętnie zamieścimy efekty tych dyskusji na naszych stronach. Homeopaci nie obawiają się tego co przynosi rzetelna nauka!